Porady i obsługa zamówień: +48 453 131 750 | kontakt@nightwin.pl     

Historia założycielska

Zbudowani z buntu.
Stworzeni dla ulgi.

Nie jesteśmy korporacją.

Jesteśmy ratownikiem medycznym i sportowcem.

Zderzyliśmy dwa światy, bystworzyć bezkompromisowe

narzędzie do nocnej regeneracji.

Stoję przy oknie z kubkiem gorącej, porannej kawy.

Gęsta para unosi się w chłodnym powietrzu, a ja patrzę na budzącą siędo życia Warszawę.

Czuję w udach lekkie palenie po wczorajszym, morderczym treningu Hyrox, ale moje plecy? Plecy są zrelaksowane, lekkie. Całkowicie zresetowane.

Zanim jednak ten poranny spokój stał się moją rutyną, rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej.

Syganły ostrzegawcze
z obu światów.

o-nas_nightwin













Przez lata funkcjonowałem na najwyższych obrotach w dwóch brutalnych światach.

Z jednej strony sport:
tajski boks, zapasy, rzeźnia na macie podczas MMA.

Z drugiej – stres zawodowy.

Jako ratownik medyczny codziennie widziałem, co z ludzkim ciałem robią skrajne przeciążenia, stres i brak regeneracji.

Zderzyłem te dwa światy i poczułem narastającą furię. Widziałem ludzi wyplutych po 12h przed monitorem, zjechanych po setkach kilometrów w wymuszonej pozycji na kolarzówce. Wstawali rano sztywni, obolali, faszerowani marketingową papką wielkich gigantów, którzy obiecywali złote góry, a sprzedawali bezwartościową piankę.

Ktoś musi to w końcu zrobić dobrze – pomyślałem po jednym z ciężkich 24 godzinnych dyżurów.

Nie chciałem kolejnego materaca. Chciałem stworzyć stację dokującą
dla wycieńczonych organizmów.

Partyzantka w 60 m2

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.

Kiedy masz wielką wizję, ale nie stoi za tobą milionowy budżet, świat szybko weryfikuje twoje plany.

Zaczęła się długa, wyboista droga przez mękę.

Nasz poligon doświadczalny?

Sześćdziesięciometrowe mieszkanie w Warszawskim bloku i wynajęty garaż.

Powietrze gęste od zapachu kleju, pot na czole i stosy kawałków pianek, o które potykaliśmy się w drodze do kuchni.

Wspólnie z żoną siłowaliśmy się z grubymi na kilkanaście centymetrów prototypami, próbując wnieść je po klatce z garażu do salonu a potem ubrać w ciasne pokrowce. Wiedzieliśmy, że chcemy połączyć zaawansowane pianki HR i Visco, chcieliśmy zintegrować to z niemiecką technologią nega-stat®, żeby obniżyć poziom kortyzolu u śpiącego człowieka. Brzmi świetnie? Tylko na papierze.

Dostawcy technologii zamykali nam drzwi przed nosem, traktując nas jak płotki, które nie mają szans na rynku zdominowanym przez rekiny.

Pamiętam noc, po której zwlekliśmy się z łóżka bardziej zmasakrowani, niż po najcięższym sparingu na macie. Prototyp okazał się zbyt miękki. Nasze własne, zmęczone plecy krzyczały z bólu.

Byliśmy sfrustrowani, niewyspani, a w głowie pulsowała myśl: czy ja w ogóle wiem, co robię?

Zatopienie miednicy i ostateczny test

Ale w słowniku ratownika – sportowca nie ma słowa „poddaję się”.

Z każdą porażką zmieniałem gęstość.

Milimetr po milimetrze, kilogram po kilogramie dostrajając twardość, aż nadszedł ten dzień.

Położyłem się na nowym modelu. I nagle… kliknęło.

Dosłownie poczułem, jak miednica miękko się zapada, podczas gdy odcinek lędźwiowy otrzymuje zdecydowane, bezkompromisowe wsparcie. Przestrzeń międzyłopatkowa idealnie wypełniła się pianką.
Żadnego ucisku. Czysta, fizjologiczna ulga.

Przez cztery tygodnie moje  ciała adoptowały się do tego podłoża, a z każdym kolejnym porankiem wstawałem lżejszy. Ból zniknął.

Złożyłem dziesięć takich materacy i rozdałem znajomym. Czekałem na wyrok. Kiedy wrócili z ocenami dziesięć na dziesięć, wciąż miałem z tyłu głowy, że to przecież moi kumple.

Ale potem przyszedł pierwszy, zupełnie obcy klient.
Ktoś z zewnątrz, kto zaryzykował swoje pieniądze.

Jego wiadomość o tym, że wreszcie obudził się bez bólu, była jak zastrzyk adrenaliny prosto w serce. Zadziałało.

To było pierwsze małe zwycięstwo, pierwsze zwycięstwo w walce z bólem kręgosłupa tego człowieka, pierwszy raz kiedy nazwałem ten materac NIGHTWIN, aby zapewnić innym zwycięstwo w nocy, by mieli siłę wygrywać każdego następnego dnia.

Tak powstał materac NIGHTWIN. W garażu i bloku z wielkiej płyty.

o nas-opinie-nightwin

Showroom bez presji
i kontynuacja medycznej misji.

Nasz rozwój wymusił kolejny krok.

Z garażu i 60-metrowego mieszkania przenieśliśmy się w
końcu do własnej bazy.

Wynajęliśmy moduł w Nordspace w podwarszawskiej
Lesznowoli. To tam połączyliśmy nasz magazyn z czymś, co
po raz kolejny łamie zasady gry.

Pamiętasz naszą niechęć do korporacyjnych sztuczek?
Postanowiliśmy wyeliminować jeszcze jedno:

presję w salonie meblowym. Stworzyliśmy w Lesznowoli
interaktywną sypialnię. Nie znajdziesz tam uśmiechniętego
handlowca, który oddycha Ci w kark i patrzy na zegarek, gdy
Ty próbujesz w garniturze sprawdzić, czy materac jest
wygodny.

Chcesz przetestować NIGHTWIN® o 22:00 tuż po ciężkim
dniu? Żaden problem. Otwieramy Ci drzwi zdalnie.

Wchodzisz w ciszy, kładziesz się, odpalasz ulubiony odcinek
serialu na Netflixie i leżysz tak długo, aż poczujesz, że Twoje
ciało naprawdę odpuszcza. Chcemy, żebyś był pewien tej
inwestycji na sto procent – sprawdził ją na własnych
warunkach.

Interaktywny Salon
bez presji

Zdalny dostęp

Zero handlowców

Własne zasady

Biorę ostatni łyk kawy, odkładam pusty kubek na parapet.

Dzisiaj czuję ogromną dumę.

Zmieniłem się z faceta z szalonym pomysłem w rzemieślnika buntu, który znają wartość swojej pracy i nie godzi się na kompromisy.
Żadnej marketingowej ściemy, tylko czysta biomechanika i zero presji przy zakupie.

Wiemy jak potrafi boleć ciało po ekstremalnym wysiłku fizycznym i bezlitosnym, stresującym dniu. Obiecujemy Ci absolutną ulgę na najwyższym medycznym poziomie.



NIGHTWIN® to nie jest po prostu materac. To sprzęt do ratowania Twojego jutra.